Aldona Węgrzynowicz: Koła gospodyń – cicha siła wspólnoty w czasach niepokoju
W przestrzeni publicznej coraz częściej mówimy o wielkich strategiach, cyfryzacji, globalnych wyzwaniach i tempie zmian, które nie pozwala nam złapać oddechu. A przecież siła wspólnoty – tej prawdziwej, lokalnej – nadal rodzi się w miejscach pozornie skromnych. Jednym z nich są koła gospodyń. Instytucja może dla niektórych brzmiąca staroświecko, a w rzeczywistości zaskakująco nowoczesna i niezwykle potrzebna.
Koła gospodyń to dziś znacznie więcej niż pielęgnowanie tradycyjnych przepisów czy organizacja lokalnych spotkań. To żywe centra życia społecznego, w których spotykają się różne pokolenia, doświadczenia i wrażliwości. To przestrzenie dialogu, integracji i wzajemnego wsparcia – wartości, których w czasach indywidualizmu i społecznej atomizacji zaczyna dramatycznie brakować.

Miałam ostatnio okazję uczestniczyć w noworocznym spotkaniu jednego z takich kół. Bez oficjalnych przemówień, bez scenariusza pisanego pod publikę. Była rozmowa, śpiew, śmiech i wspólnota przy stole. Wydarzenie, które nie trafi na pierwsze strony gazet, a które mówi o kondycji społeczeństwa więcej niż niejeden raport. To właśnie w takich chwilach widać, że lokalna wspólnota nadal istnieje – i ma się dobrze, jeśli tylko stworzy się jej warunki do działania.
Koła gospodyń pełnią dziś rolę strażniczek dziedzictwa kulturowego, ale też animatorów życia społecznego. Uczą młodszych, jak ważna jest tożsamość miejsca, z którego się wywodzimy. Pokazują, że tradycja nie musi być muzealnym eksponatem, lecz żywym elementem codzienności. Jednocześnie potrafią odpowiadać na współczesne potrzeby – organizują inicjatywy społeczne, wspierają osoby potrzebujące, współpracują z samorządami i instytucjami kultury.
Z perspektywy samorządowej widzę wyraźnie, jak ogromny potencjał drzemie w tych środowiskach. To kapitał społeczny, którego nie da się stworzyć odgórnie żadną ustawą ani programem. On rodzi się z relacji, zaufania i poczucia współodpowiedzialności za miejsce, w którym żyjemy. Koła gospodyń są jednym z najlepszych przykładów takiego kapitału.
Dlatego tak ważne jest, abyśmy jako władze publiczne nie traktowali ich jedynie jako folklorystycznego dodatku do lokalnych wydarzeń, ale jako realnych partnerów w budowaniu silnych, odpornych wspólnot. W czasach kryzysów – społecznych, ekonomicznych czy kulturowych – to właśnie one często okazują się najbliżej ludzi i ich codziennych problemów.

Możemy mówić o przyszłości regionów, inwestycjach i rozwoju, ale bez pielęgnowania więzi społecznych te pojęcia pozostaną puste. Koła gospodyń przypominają nam, że fundamentem każdej wspólnoty są ludzie, relacje i wartości. I że czasem najważniejsze rzeczy dzieją się nie na wielkich salach konferencyjnych, ale przy wspólnym stole.
Aldona Węgrzynowicz
Radna Województwa Śląskiego