26-letni mieszkaniec Bytomia odpowie za swoje zachowanie wobec ratownika medycznego. Do zdarzenia doszło na terenie jednego ze szpitali, gdzie mężczyzna miał uderzyć i popchnąć medyka wykonującego obowiązki służbowe. Sprawą zajęła się policja i prokuratura. Podejrzany został objęty policyjnym dozorem.
Uderzył i popchnął ratownika
Według informacji przekazanych przez bytomską policję 26-latek dopuścił się agresywnego zachowania na terenie szpitala. Mężczyzna poprzez uderzenie i popchnięcie naruszył nietykalność cielesną ratownika medycznego.
Interweniowali policjanci, którzy zatrzymali mieszkańca Bytomia. Następnie mężczyzna został doprowadzony do prokuratury, gdzie przedstawiono mu zarzut. Prokurator zdecydował o zastosowaniu wobec niego środka zapobiegawczego w postaci dozoru Policji.
Ratownik medyczny pod szczególną ochroną
Sprawa z Bytomia przypomina o szczególnej ochronie prawnej przysługującej osobom udzielającym pomocy medycznej. Ratownik medyczny podczas wykonywania swoich obowiązków korzysta z ochrony przewidzianej dla funkcjonariusza publicznego. Dotyczy to również lekarza wykonującego obowiązki służbowe.
Oznacza to, że agresja słowna lub fizyczna wobec medyka może prowadzić do odpowiedzialności karnej.
Za naruszenie nietykalności nawet 3 lata więzienia
Konsekwencje prawne mogą być poważne. Jak przypomina policja, znieważenie osoby objętej taką ochroną może skutkować grzywną, ograniczeniem wolności lub karą pozbawienia wolności do roku.
W przypadku naruszenia nietykalności cielesnej kara może wynieść do 3 lat pozbawienia wolności. Jeszcze surowsze sankcje przewidziano za czynną napaść – w takim przypadku sprawcy może grozić nawet 10 lat więzienia.
Agresja wobec medyków ma konsekwencje
Ratownicy medyczni każdego dnia pracują w sytuacjach, w których liczą się minuty, a niejednokrotnie sekundy. Zamiast koncentrować się wyłącznie na udzielaniu pomocy, czasami muszą mierzyć się również z agresją osób, którym pomagają lub z którymi mają kontakt podczas interwencji.
Przypadek z Bytomia pokazuje, że takie zachowanie nie pozostaje bez konsekwencji. 26-latek będzie teraz odpowiadał za swoje czyny, a dalszym losem sprawy zajmą się organy ścigania i wymiar sprawiedliwości.