Ewa Swoboda może kończyć sezon 2026 w bardzo dobrym nastroju. Polska sprinterka w ostatnich tygodniach zdobyła srebro mistrzostw Europy, brąz w sztafecie 4x100 metrów, świetnie pobiegła przed publicznością na Stadionie Śląskim, a na zakończenie rywalizacji triumfowała w Szczecinie. Jak przyznaje w rozmowie z TVP Sport, wciąż ma przed sobą ambitne cele. Jednym z największych pozostaje rekord Polski na 100 metrów.
Sezon 2026 dla Ewy Swobody dobiegł końca. Ostatnim akcentem był Memoriał Wiesława Maniaka w Szczecinie. Polka najpierw przebiegła 100 metrów w czasie 11,11 s, a następnie w finale poprawiła się o dwie setne.
Wynik 11,09 s dał jej zwycięstwo i nowy rekord mityngu. Rezultat robi tym większe wrażenie, że sprinterki musiały zmagać się z niesprzyjającym wiatrem wiejącym w twarz z prędkością blisko dwóch metrów na sekundę. TVP Sport zwraca uwagę, że przy korzystniejszych warunkach Swoboda mogła w Szczecinie ponownie złamać granicę 11 sekund.
Swoboda wciąż chce więcej
Mimo że sezon był dla niej bardzo udany, 29-letnia zawodniczka nie zamierza myśleć o zwalnianiu tempa.
– Przede mną jeszcze wiele ważnych imprez i rekord Polski – podkreśliła Ewa Swoboda w rozmowie z TVP Sport.
To właśnie krajowy rekord na 100 metrów pozostaje jednym z największych celów sprinterki. Najlepszy wynik w historii polskiej lekkoatletyki należy do Ewy Kasprzyk i wynosi 10,93 s.
Swoboda od kilku sezonów znajduje się bardzo blisko tej granicy. Jej rekord życiowy to 10,94 s – zaledwie jedna setna sekundy dzieli ją więc od wyrównania historycznego osiągnięcia.
Srebro mistrzostw Europy i wielkie emocje
Najważniejszym indywidualnym sukcesem Swobody w kończącym się sezonie był występ podczas mistrzostw Europy w Birmingham.
Polka po raz drugi w karierze została wicemistrzynią Europy na 100 metrów. W finale uzyskała 11,02 s i ponownie znalazła się w ścisłej czołówce europejskiego sprintu.
Po zawodach nie ukrywała emocji.
– Wreszcie czuję, że wróciłam tam, gdzie miałam być – mówiła przed kamerami TVP Sport.
Medal miał dla niej szczególne znaczenie także ze względu na wcześniejsze trudniejsze momenty. Swoboda przyznała później w TVP Sport, że po igrzyskach olimpijskich mocno zwątpiła w swoje możliwości.
– Ten medal udowodnił mi, że jeszcze nie pora schodzić ze sceny – podkreślała po sukcesie w Birmingham.
Do indywidualnego srebra dołożyła kolejny medal. Polska sztafeta 4x100 metrów w składzie Kryscina Cimanouska, Pia Skrzyszowska, Magdalena Stefanowicz i Ewa Swoboda zdobyła w Birmingham brąz mistrzostw Europy, osiągając w finale czas 43,15 s.
Stadion Śląski poniósł Swobodę
Jednym z ostatnich przystanków przed zakończeniem sezonu był dla Polki Memoriał Kamili Skolimowskiej w Chorzowie.
Na Stadionie Śląskim Swoboda zmierzyła się ze światową czołówką. Zajęła piąte miejsce, ale czas 11,00 s był kolejnym potwierdzeniem bardzo wysokiej formy pod koniec długiego sezonu.
Sama zawodniczka przyznawała, że tak dobrego rezultatu się nie spodziewała.
– Jest dobrze. Nie spodziewałam się, że będzie tak szybko – mówiła TVP Sport.
I dodawała: – Stadion Śląski mnie poniósł.
Dla pochodzącej z Żor zawodniczki występy na Stadionie Śląskim mają szczególny charakter. Tym razem również mogła liczyć na mocny doping kibiców.
Granica 11 sekund już pękała
Swoboda pokazywała w tym roku, że stać ją na bieganie poniżej magicznej dla sprinterek granicy 11 sekund.
Już na początku czerwca podczas Memoriału Haliny Konopackiej w Warszawie osiągnęła wynik poniżej 11 sekund, który był wówczas najlepszym rezultatem sezonu w Europie.
Później przyszły mistrzostwa Europy, medal, mocny występ w Chorzowie i wreszcie zwycięstwo w Szczecinie.
Sezon kończy więc nie tylko z kolejnymi sukcesami, ale przede wszystkim z przekonaniem, że nadal może walczyć o najważniejsze cele.
Jedna setna od historii
Rekord Polski pozostaje jednym z najbardziej fascynujących wątków kolejnych sezonów Ewy Swobody. Jedna setna sekundy w sprincie jest różnicą niemal niezauważalną dla ludzkiego oka. W tabelach wyników może jednak oddzielać świetny rezultat od historycznego osiągnięcia.
Swoboda już wielokrotnie pokazywała, że jest w stanie zbliżać się do tej granicy. Potrzebne są jednocześnie odpowiednia forma, mocna rywalizacja i sprzyjające warunki atmosferyczne.
W 2026 roku idealnej okazji do pobicia rekordu zabrakło. Ostatni start przyniósł jednak zwycięstwo i 11,09 s przy bardzo niekorzystnym wietrze.
Sezon się skończył, ale sportowa historia Ewy Swobody zdecydowanie nie. Po srebrze mistrzostw Europy i kolejnych mocnych biegach polska sprinterka jasno daje do zrozumienia, że chce jeszcze walczyć o medale największych imprez.
A gdzieś pomiędzy nimi pozostaje 10,93 s – liczba, którą Swoboda z pewnością będzie chciała wreszcie zmienić.
Fot. FB Ewa Swoboda