Polskich owoców będzie w tym roku mniej niż przed rokiem. Najnowsze szacunki Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że trudne warunki pogodowe mocno odbiły się na sadach i plantacjach. Największe straty odnotowano w przypadku jabłek oraz malin, a eksperci nie wykluczają, że sytuacja może przełożyć się również na rynek i ceny.

Pogoda nie oszczędzała sadowników

Według GUS tegoroczny sezon był wyjątkowo wymagający. Na produkcję owoców negatywnie wpłynęły przede wszystkim wiosenne przymrozki, niedobór opadów oraz fale upałów pod koniec czerwca. Choć lipcowe deszcze poprawiły kondycję roślin, wcześniejszych strat nie udało się już odrobić. 

Jabłek będzie prawie o jedną piątą mniej

Łączne zbiory owoców z drzew mają wynieść około 3,4 mln ton, czyli o 18,6 proc. mniej niż rok temu.

Największy udział w krajowej produkcji mają jabłka i właśnie one odnotowały jeden z największych spadków. GUS szacuje, że ich zbiory wyniosą niespełna 3,1 mln ton, co oznacza spadek o 19,5 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Mniej będzie również gruszek, śliwek, wiśni oraz czereśni. 

Maliny z największym spadkiem

Niższa będzie także produkcja owoców jagodowych. Łączne zbiory tej grupy mają wynieść około 458 tys. ton, czyli o 6,5 proc. mniej niż przed rokiem.

Najbardziej ucierpiały maliny – ich produkcja ma być aż o 23 proc. niższa. Spadki dotyczą również truskawek, borówki wysokiej, aronii i agrestu. Wyjątkiem są porzeczki, których zbiory – dzięki większej powierzchni upraw – mają wzrosnąć o 4,4 proc. rok do roku. Jednocześnie GUS zwraca uwagę, że jakość owoców w wielu regionach jest gorsza niż w poprzednich sezonach. 

Czy konsumenci odczują skutki?

Mniejsza podaż owoców nie musi automatycznie oznaczać gwałtownych podwyżek cen, jednak niższe zbiory mogą wpłynąć na sytuację rynkową w kolejnych miesiącach. Ostateczny wpływ na ceny będzie zależał m.in. od wielkości końcowych zbiorów, poziomu importu oraz popytu na rynku krajowym i zagranicznym. 


Fot. Zdjęcie podglądowe SAD24