Jak służby sprawdzały Karola Nawrockiego? „Może nikt go nie złapał za rękę”
Łukasz Kałdonek 27-05-2025
Na jaw wychodzą nowe, niepokojące informacje dotyczące Karola Nawrockiego – prezesa IPN i kandydata popieranego przez PiS na prezydenta RP. Media donoszą o jego rzekomym udziale w ustawianiu nielegalnych spotkań kibicowskich, a także pośrednictwie w wynajmowaniu prostytutek dla gości Grand Hotelu w Gdańsku. Jak to możliwe, że mimo trzykrotnej weryfikacji przez służby specjalne, te informacje nie pojawiły się wcześniej?
„Jeżeli pan Nawrocki nie miał nigdy zarzutów…”
Onet zapytał o to byłego funkcjonariusza Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który tak tłumaczy mechanizm działania służb:
— Jeżeli w bazach policji nie było żadnych informacji na temat konfliktów z prawem takiej osoby, to ABW nie miała jak inaczej pozyskać tych informacji. Zwłaszcza jeżeli pan Nawrocki nie miał nigdy żadnych zarzutów i nie był karany.
Były funkcjonariusz tłumaczy, że podstawą do prześwietlania kandydatów jest ankieta bezpieczeństwa, którą muszą wypełnić. To w niej mają ujawnić wszelkie informacje o możliwych konfliktach z prawem, uzależnieniach czy faktach mogących narazić ich na szantaż. System opiera się na uczciwości.
— Jeżeli on takich rzeczy w ankiecie nie wykazał, to bardzo trudno natrafić na takie elementy, które teraz wychodzą na jaw — podkreśla ekspert w rozmowie z Onetem.
Trzy procedury sprawdzające i żadnych alarmów
Jak przypomina Onet, Karol Nawrocki przechodził procedury weryfikacyjne w 2009 r. (przy rozpoczęciu pracy w IPN), w 2014 r. (jako naczelnik oddziałowego biura edukacji publicznej IPN w Gdańsku) oraz w 2021 r., gdy powrócił do IPN jako wiceprezes, a następnie został prezesem instytutu.
Premier Donald Tusk skomentował ten fakt w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim na antenie Polsatu:
— Sprawdzenie najwyraźniej nie było zbyt rzetelne. To domniemanie chyba jest oczywiste — ocenił Tusk.
Ekspert cytowany przez Onet podkreśla, że sama procedura nie oznacza pełnego rozpoznania:
— Gdyby którakolwiek służba miała takie informacje, na pewno by to wyszło. Są jeszcze oczywiście własne działania operacyjne służb, ale najwidoczniej one również nic takiego nie wykazały.
„Może nikt go nie złapał za rękę”
Kluczowym momentem każdej procedury sprawdzającej jest rozmowa końcowa z oficerem. To wtedy osoba podlegająca weryfikacji odpowiada na pytania o możliwe niejasności. Jednak, jak zauważa były agent:
— Może on był pytany o te różne sprawy, ale potrafił to, zdaniem oficera, logicznie wytłumaczyć. Może nikt go nie złapał za rękę.
Dodaje, że dokumentacja tych rozmów jest tajna i dostępna jedynie dla prokuratury.
Dlaczego informacje wypłynęły dopiero teraz?
Według rozmówcy Onetu, prawdopodobnym powodem ujawnienia tych faktów dopiero teraz jest start Nawrockiego w wyborach prezydenckich. Dopiero kandydowanie do najwyższego urzędu w państwie zmobilizowało dziennikarzy i opinię publiczną do głębszego śledztwa.
— Prawdopodobnie wcześniej nie było podstawy, żeby szukać w ogóle takich osób — zauważa ekspert.
Co ważne, jego zdaniem nie ma podstaw, by twierdzić, że wcześniejsze kontrole były „ustawione”:
— One miały miejsce w czasie, kiedy rządzili politycy różnych opcji. Trudno zakładać, żeby pan Nawrocki miał z nimi jakiś układ.
Czy ABW już działa?
W związku z nowymi doniesieniami pojawiają się głosy, że ABW powinna przeprowadzić kontrolę prawdziwości danych podanych przez Nawrockiego. Według rozmówcy Onetu, taka procedura mogła już ruszyć.
— Nie zdziwiłbym się, gdyby było już prowadzone. Można to zrobić w ramach tzw. kontroli prawdziwości danych. A przecież służby specjalne nie informują publicznie o rozpoczęciu takich kontroli — podkreśla.
Redakcja Onetu zwróciła się do ABW z pytaniem o to, czy podjęto już jakiekolwiek działania. Na odpowiedź wciąż czekają.
Źródło: Onet, opracowanie własne/Fot. screen TVP Kielce