Rząd może wprowadzić regulowane ceny paliw na ostatnie dwa tygodnie wakacji. Taką zapowiedź złożył premier Donald Tusk, podkreślając jednak, że rozwiązanie zostanie wdrożone tylko w przypadku ponownego wzrostu cen ropy na światowych rynkach. 

Jak wyjaśnił premier, decyzja będzie uzależniona od sytuacji na rynku paliw, zwłaszcza od ewentualnych wzrostów cen wywołanych niestabilnością na Bliskim Wschodzie. Celem miałoby być ograniczenie kosztów tankowania w okresie największych wakacyjnych powrotów. 

Donald Tusk poinformował, że rozmawiał już w tej sprawie z ministrem finansów. Jeśli ceny paliw ponownie zaczną dynamicznie rosnąć, rząd ma zaproponować czasowe wprowadzenie regulowanych cen obowiązujących przez co najmniej dwa ostatnie tygodnie wakacji. 

Na razie nie zapadła jednak ostateczna decyzja. Rząd nie przedstawił również szczegółów dotyczących ewentualnego poziomu cen ani sposobu finansowania takiego rozwiązania. Wszystko ma zależeć od rozwoju sytuacji na światowym rynku ropy.