Nie leczyć nowotworu, gdy już się pojawi, ale spróbować powstrzymać go wcześniej. Naukowcy w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii rozpoczęli badania kliniczne nowej generacji szczepionek przeciwnowotworowych. Preparaty są przeznaczone dla osób z zespołem Lyncha, czyli dziedziczną predyspozycją znacznie zwiększającą ryzyko rozwoju niektórych nowotworów. Pierwsze obserwacje są interesujące, ale badania znajdują się dopiero na wczesnym etapie.
Zatrzymać nowotwór, zanim stanie się chorobą
Szczepionki przeciwnowotworowe nie są zupełnie nowym pojęciem. Stosowane obecnie szczepienia przeciw HPV mogą ograniczać ryzyko nowotworów wywoływanych przez ten wirus, a szczepienie przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B zmniejsza ryzyko rozwoju raka wątroby.
Nowe rozwiązanie idzie jednak w innym kierunku. Badane preparaty mają pobudzać układ odpornościowy do rozpoznawania nieprawidłowych komórek, zanim rozwinie się z nich pełnoobjawowy nowotwór.
To właśnie ten mechanizm sprawia, że prowadzone badania mogą być szczególnie interesujące dla osób obciążonych genetycznie wysokim ryzykiem zachorowania.
Czym jest zespół Lyncha?
Nowe szczepionki są obecnie testowane u osób z zespołem Lyncha. To dziedziczne schorzenie genetyczne, które zwiększa przede wszystkim prawdopodobieństwo zachorowania na raka jelita grubego, często w stosunkowo młodym wieku.
Ryzyko nie ogranicza się jednak do jednego rodzaju nowotworu. U osób z zespołem Lyncha częściej mogą występować również m.in. nowotwory trzonu macicy, jajników, żołądka, trzustki czy dróg żółciowych, a także niektóre nowotwory skóry i guzy mózgu.
Właśnie dlatego naukowcy szukają sposobu, który pozwoliłby działać jeszcze przed rozwojem choroby.
Trzy szczepionki w badaniach klinicznych
Obecnie w badaniach klinicznych pierwszej fazy sprawdzane są trzy szczepionki przeznaczone dla osób z zespołem Lyncha. Dwie są testowane w Stanach Zjednoczonych, a jedna w Wielkiej Brytanii.
Każdy z preparatów wykorzystuje nieco inne rozwiązanie, jednak cel jest podobny – pobudzenie limfocytów T, czyli komórek układu odpornościowego, do zwalczania nieprawidłowych komórek mogących dać początek chorobie nowotworowej.
Co szczególnie interesujące, jeden z badanych preparatów wykorzystuje technologię mRNA, która na szeroką skalę stała się znana podczas pandemii COVID-19.
Mniej polipów u uczestników badania
Pierwsze obserwacje przynoszą sygnały, które naukowcy będą teraz musieli dokładnie zweryfikować w dalszych etapach badań.
U 45 pacjentów z zespołem Lyncha, którym podano jeden z preparatów w MD Anderson Cancer Center w Houston, podczas późniejszych kolonoskopii stwierdzono mniej polipów jelita grubego. To istotne, ponieważ z części takich zmian może z czasem rozwinąć się nowotwór złośliwy.
W opisanym przypadku jednej z uczestniczek po raz pierwszy od dwóch lat nie wykryto żadnego polipa, choć wcześniej zmiany pojawiały się podczas corocznych badań.
Nie oznacza to jednak, że skuteczność szczepionki w zapobieganiu rakowi została już udowodniona. Badania są prowadzone na niewielkiej liczbie osób i znajdują się w pierwszej fazie klinicznej.
Szczepionka a immunoterapia – ważna różnica
Współczesna onkologia już wykorzystuje możliwości układu odpornościowego do walki z rakiem. Jednym z największych przełomów ostatnich lat była immunoterapia.
W przypadku wielu stosowanych obecnie metod chodzi jednak o pobudzenie lub „odblokowanie” odporności pacjenta w taki sposób, aby organizm skuteczniej atakował nowotwór, który już się rozwinął.
Testowane szczepionki mają realizować inną koncepcję – nauczyć układ odpornościowy reagowania na charakterystyczne zmiany jeszcze na etapie przednowotworowym.
Czy szczepionki przeciw rakowi staną się rzeczywistością?
Na odpowiedź jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Pierwsza faza badań klinicznych służy przede wszystkim ocenie bezpieczeństwa i wstępnej reakcji organizmu na preparat. Dopiero większe i dłuższe badania mogą pokazać, czy szczepienie rzeczywiście ogranicza liczbę zachorowań na nowotwory i jak długo utrzymuje się jego działanie.
Jeśli jednak koncepcja okaże się skuteczna, mogłaby w przyszłości zmienić podejście do osób szczególnie zagrożonych rakiem z powodów genetycznych. Zamiast koncentrować się wyłącznie na regularnym wykrywaniu pierwszych zmian, medycyna otrzymałaby dodatkowe narzędzie pozwalające próbować zapobiegać ich rozwojowi.
Na razie to eksperymentalna metoda, a nie dostępna terapia profilaktyczna. Sam fakt rozpoczęcia badań klinicznych pokazuje jednak kierunek, w którym coraz śmielej zmierza współczesna onkologia – od leczenia zaawansowanej choroby do próby zatrzymania jej, zanim zdąży się rozwinąć.