Ładowanie

TERAZ:

Porodówka zamknięta, szpital tonie w długach. Myszków na granicy medycznego paraliżu

Według informacji przytoczonych przez Kurier Zawierciański, sytuacja szpitala w Myszkowie kontrastuje z wynikami placówek w Czeladzi i Zawierciu, gdzie zespoły zarządzające od lat generują zyski. W Zawierciu – jak informował tygodnik – roczne wyniki finansowe sięgają 6–8 mln zł na plusie. Tymczasem Myszków notuje około 20 mln zł strat rocznie, a zadłużenie oraz zobowiązania narastają.

Zdaniem Aldony Sylwy i Dariusza Jorga, jedynym oddziałem przynoszącym realne i stabilne dochody w Myszkowie jest kardiologia inwazyjna. To właśnie jej rozwój uznano za kluczowy dla uratowania szpitala.

20 milionów złotych na kardiologię, ale za cenę zamknięcia porodówki

Jak wynika z publikacji Kuriera, dyrekcji udało się zdobyć 20 mln zł z Krajowego Planem Odbudowy na kompleksową modernizację i doposażenie oddziału kardiologicznego. Problem w tym, że aby przeprowadzić konieczne prace, trzeba czasowo wyłączyć część szpitala z użytkowania.

Jedynym możliwym rozwiązaniem – według przedstawionego planu – okazało się zawieszenie oddziału położniczego na pół roku i przeniesienie kardiologii w jego miejsce na czas remontu.

Radni Prawa i Sprawiedliwości zagłosowali za taką opinią. Opozycja – obawiająca się, że tymczasowe zamknięcie stanie się pretekstem do trwałej likwidacji porodówki – wstrzymała się od głosu.

Dariusz Jorg, zapytany na komisji o gwarancję, że porodówka nie zniknie z mapy usług, nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi, wskazując jedynie, że likwidacja wymagałaby zmiany statutu i decyzji rady.

Audyty, zaniedbania i kontrowersje – lista problemów jest długa

Jak relacjonuje Kurier Zawierciański, podczas komisji 27 listopada przedstawiono dane, które wywołały duże poruszenie. Wskazywano m.in. na:

  • 38 mln zł strat z lat ubiegłych,
  • 4,7 mln zł roszczeń sądowych pielęgniarek,
  • ponad 300 tys. zł kar finansowych,
  • niewykorzystane lub utracone środki zewnętrzne,
  • przypadki podpisywania list obecności przez lekarzy bez świadczenia usług (to kwestia, którą – jak zaznacza tygodnik – zdaniem radnych i dyrekcji powinna zbadać prokuratura),
  • brak ścieżki onkologicznej,
  • braki w nadzorze i kreatywną księgowość, która – według cytowanych opinii – miała „maskować” rzeczywiste straty.

Podczas sesji radny Nowej Lewicy Rafał Kępski odczytał obszerne oświadczenie, w którym za aktualną sytuację obwiniał poprzednie dyrekcje oraz zarząd powiatu. Jak relacjonował Kurier, część radnych zwracała uwagę, że przez lata przedstawiano niepełne dane, a opinia publiczna nie była rzetelnie informowana.

Czy Myszków czeka prywatyzacja? W tle pojawiają się analogie

W przestrzeni publicznej i w komentarzach radnych cytowanych przez Kurier Zawierciański pojawiają się obawy o przyszłość placówki. Padają porównania do szpitali w Lublińcu czy Blachowni, gdzie komercjalizacja przeprowadzona bez wcześniejszego oddłużenia doprowadziła do upadku szpitalnych spółek.

Czy taki scenariusz grozi także Myszkowowi? Na razie to jedynie spekulacje, ale atmosfera niepewności narasta.

Zwolnienia pracowników – „terapia szokowa” i redukcja zatrudnienia

Z ustaleń Kuriera wynika, że w ostatnich dniach rozpoczęto redukcje etatów wśród pracowników, którzy osiągnęli wiek emerytalny. Według nieoficjalnych danych cytowanych przez dziennik, wypowiedzenia mogło otrzymać już co najmniej 30 osób.

Szczególne poruszenie wywołało porównanie laboratorium w Myszkowie i Czeladzi:
17,5 etatu w Myszkowie przy liczbie badań podobnej do tej wykonywanej przez
6,5 etatu w Czeladzi.

Zdaniem dyrekcji przerost zatrudnienia w niektórych działach był faktem, a jego redukcja ma być jednym z elementów naprawy budżetu.

Co dalej z Myszkowskim Szpitalem?

Decyzja o zawieszeniu porodówki zapadła, ale nie zakończyła dyskusji. Opozycja domaga się pełnego ujawnienia sytuacji finansowej i przedstawienia kompletnego planu restrukturyzacji. Podkreśla, że bez transparentności nie podejmie żadnych wiążących decyzji.

Z kolei dyrekcja zapewnia, że walczy o szansę dla placówki – kluczowe ma być wykorzystanie środków z KPO i rozwój kardiologii, która jako jedyna dziś generuje realny zysk.

Jak podsumował Kurier Zawierciański – przyszłe miesiące zdecydują nie tylko o kształcie szpitala, ale o jego dalszym istnieniu jako publicznej placówki.

Share this content: